O autorze
Innowacje - strategie firm technologicznych - publiczne wsparcie dla działalności badawczo-rozwojowej. Krzysztof Klincewicz zajmuje się tymi zagadnieniami jako badacz (profesor Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego), analityk (ekspert krajowy w Obserwatorium Badań i Innowacji Komisji Europejskiej) oraz praktyk (reprezentujący kraje UE w Komitecie Wykonawczym ds. Technologii ONZ, nadzorujący komercjalizację technologii opracowanych na Uniwersytecie Warszawskim, zaangażowany w projekt Akceleratora Zielonych Technologii GreenEvo Ministerstwa Środowiska, a w przeszłości menedżer firm technologicznych w Polsce, Finlandii i Wielkiej Brytanii). Jego blog oferuje krytyczne spojrzenie na polską innowacyjność i sposoby jej wspierania. Więcej informacji o autorze - http://pl.linkedin.com/in/kklinc/, www.timo.wz.uw.edu.pl

Statystyczny kompleks niższości

Międzynarodowe rankingi innowacyjności piętnują Polskę jako nieudacznika, który swój sukces gospodarczy zawdzięcza niskim kosztom pracy. Kluczowy dla oceny kraju jest poziom nakładów na działalność badawczo-rozwojową (tzw. GERD).

Szczególne znaczenie mają nakłady ponoszone przez przedsiębiorstwa czyli tzw. BERD (ang. Business Expenditures on Research & Development). Pod względem GERD i BERD, odstajemy od większości krajów Unii Europejskiej, zajmując niechlubne miejsce w dolnej części unijnych rankingów. Ta negatywna sytuacja od lat nie ulega zmianom, a kolejne raporty i porównania mogą skutecznie wpędzić w kompleksy polskojęzycznych czytelników.


A co powiecie Państwo na stwierdzenie, że polskie dane dotyczące GERD i BERD nijak się mają do rzeczywistości? I sugestię, że Polska może w prosty sposób awansować w międzynarodowych rankingach, jeśli spróbuje naprawić niedostatki w systemie gromadzenia danych? Ten post opowiadać będzie o tym, jak ujawnić ukryte wydatki, których istnienia na razie prawie nikt nie jest świadomy…

Parafrazując głośną wypowiedź pewnego ministra, nagraną w warszawskiej restauracji, polska statystyka publiczna w obszarze B+R istnieje tylko teoretycznie. Zgodnie z danymi GUS, w 2012 roku tylko 2127 spośród ponad 1783000 działających w Polsce przedsiębiorstw (0,12 proc.) wykazało jakiekolwiek nakłady na B+R. Coś jednak musi być nie tak z tymi statystykami. Przykładowo, laureaci konkursu GreenEvo - firmy zdecydowanie innowacyjne i odnoszące spektakularne sukcesy w eksporcie zaawansowanych technologii.


W 2013 Ministerstwo Środowiska sprawdziło, jak te firmy raportują o wydatkach na B + R. Okazało się, że w statystykach tylko 5 proc. firm wykazało fakt poniesienia w poprzednim roku nakładów na prace badawczo-rozwojowe. W rzeczywistości większość z nich takie prace podejmowało, co zostało potwierdzone w tym samym badaniu. To sugeruje, że nakłady przedsiębiorstw na B+R mogą być wielokrotnie wyższe, niż wskazują oficjalne rządowe statystyki...

Polska statystyka publiczna w obszarze B+R opiera się na fikcji i zastanawia, dlaczego analizą tego stanu rzeczy nie zainteresowały się jeszcze organy kontrolne. Nasz kraj fatalnie wypada w międzynarodowych rankingach, ale podstawa tych rankingów opiera się na wybrakowanych danych, zebranych tylko od nielicznych przedsiębiorców, którzy byli dostatecznie cierpliwi, by wypełnić 17-stronicowy formularz GUS. Jedyną odpowiedzią instytucji rządowych było jak dotąd zwiększanie publicznych nakładów, przeznaczanych na B+R aby dorównać krajom postrzeganym jako bardziej rozwinięte.

Mało kto o tym wie, ale - zgodnie z zestawieniami Eurostatu - w 2012 roku Polska była na 10 miejscu w Unii Europejskiej pod względem wysokości rządowych wydatków na badania i rozwój, a suma środków przekazywanych przez polski rząd na B+R niewiele różniła się od analogicznych inwestycji, ponoszonych przez o wiele bogatszą Finlandię! Gdyby tym wydatkom towarzyszyły odpowiednio wykazywane nakłady na B+R biznesu, zapewne znaleźlibyśmy się na znacząco wyższej pozycji rankingów w stosunku do innych krajów członkowskich UE.
Bank Światowy, analizując w 2012 roku polski system innowacji, zgłosił wątpliwości co do naszych statystyk B+R, wskazując na ich przypuszczalne niedoszacowanie. Nasza gospodarka nie mogłaby się tak dobrze rozwijać, gdyby nakłady na B+R były tak niskie, jak wynika z oficjalnych danych. Podobne wątpliwości zaczyna mieć również Komisja Europejska.

Warto zastanowić się, dlaczego polskie GERD i BERD są istotnie zaniżone. Pierwsza, najbardziej oczywista odpowiedź brzmi: ponieważ nikt na poważnie nie zajmował się kwestionowaniem ich poziomu , zdając się na dostarczane przez GUS, wybrakowane dane. Ale fragmentaryczność danych zasługuje na dodatkową analizę. O tym w następnych wpisach.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...